Wyprawa na Woodstock 2010 – Przystanek Wrocław
Po latach praktyk dochodzę do wniosku, iż nie istnieje słuszna godzina, by rozpocząć wyprawę na Przystanek Woodstock. Co dziesiąta, a może co trzecia osoba uznała, że jedno z najdroższych połączeń PKP będzie dobrą, żeby nie powiedzieć najlepszą ofertą czerpania przyjemności (sic!) z podróży. Tanie Linie Kolejowe relacji Bielsko Biała – Świnoujście na blankiecie zaznaczyły, iż bilet ważny jest w wagonach z miejscami siedzącymi. Może więc właściwą decyzją obsługi spółki Intercity był brak kontroli biletów.
Szwadrony policji w korytarzach wrocławskiego Dworca Głównego. Przyodzianej, przygotowanej na bezprawne działania Woodstockowiczów, spragnionych celu swojej podróży – niemal zdesperowanych.
Zaczęło się. Raz, dwa, trzy, cztery, dziesięć…Piramida od szyn po dach. Ktoś krzyknął: „Będzie powtórka z Love Parade!”. ChWDP…Chmielonym Woodstockowiczom Dostawiono Pociąg. Ściślej – wagon. Spokojnie piramida rozlała się drzwiami i oknami.
Ruszyła maszyna po szynach… Jedziemy. Nie siedzimy. Jedziemy po osiemdziesięciu minutach przyglądania się falującej folii między przęsłami remontowanego dworca. W hałasie zapowiadającym zakurzony Kostrzyn, Küsrtin–Kietz. Do celu, desperaci!
tekst Marta Magryś
fot. Slawomir Kowalewski / PAF Terytorium